Policja przyjechała po siedmiu minutach. Za szybko. Jakby ktoś zamówił ich wcześniej.
Komisarz Elian Korda zadawał pytania bez mrugania. Dlaczego Lena była sama w budynku? Dlaczego miała dostęp do studia? Dlaczego na rękojeści noża znaleziono jej odciski? Lena powtarzała, że widziała kobietę z czarnym znakiem na szyi, ale monitoring z korytarza pokazywał tylko ją.
— Świadek, którego nikt nie potwierdza, nie jest świadkiem — powiedział Korda. — Jest narratorem.
Wtedy wszedł Maksym. Nie powinien tam być. Mimo to podpisał oświadczenie, że Lena przez większość wieczoru była z nim w sali konferencyjnej. Kłamał. Oboje o tym wiedzieli.
— Po co pan to robi? — spytała, gdy zostali sami na korytarzu komendy.
— Bo pięć lat temu nie zrobiłem tego dla kogoś innego.
To było pierwsze pęknięcie w jego spokojnej fasadzie.
Następnego dnia media nazwały sprawę „czarnym mordem w królestwie dzieci”. Twarz Leny pojawiła się na portalach obok uśmiechniętego Szarusia. Komentatorzy pytali, czy audytorka z „mrocznym znamieniem” nie miała obsesji na punkcie firmy. Ktoś opublikował zdjęcie jej blizny, zrobione z ukrycia w firmowej kuchni. Podpis: „Naznaczona od urodzenia?”
Lena zrozumiała, że sprawa nie dotyczy tylko morderstwa. Ktoś budował opowieść, w której miała zagrać potwora.
Maksym zabrał ją do pustego mieszkania swojej siostry. Powiedział, że nie ufa ani policji, ani zarządowi NerioPlay. Pięć lat wcześniej jego narzeczona, montażystka w tej samej firmie, zginęła w wypadku samochodowym po tym, jak znalazła ukryty folder „BLACK”. Wtedy uznano ją za niestabilną, kłamczynię, osobę szukającą rozgłosu.
— Wszyscy patrzyliśmy na ekran, który nam podstawili — powiedział Maksym. — A za ekranem ktoś sprzedawał coś gorszego niż reklamy dla dzieci.
Lena chciała mu wierzyć. Nie tylko dlatego, że uratował jej noc. Był niebezpieczny w najgorszy możliwy sposób: przypominał dom, którego nigdy nie miała.
Wieczorem uruchomiła cudzy telefon znaleziony w torebce. Były w nim tylko trzy pliki. Zdjęcie Pana Witka. Nagranie z płaczącym głosem dziecka mówiącego: „Nie chcę już być Szarusiem”. Oraz wiadomość tekstowa:
„Jeśli chcesz wiedzieć, skąd masz znak, zapytaj matkę o Czarny Paragon”.