Lena nie zgłosiła wiadomości działowi bezpieczeństwa. Zrobiła zrzut ekranu, odłączyła komputer od sieci i przez resztę dnia udawała, że analizuje umowy najmu. W rzeczywistości obserwowała ludzi.
W Aurum Nexus każdy miał swoją maskę. Prezeska Irena Salwa nosiła perły i mówiła do podwładnych tonem łagodnej nauczycielki, choć potrafiła jednym podpisem zniszczyć czyjąś karierę. Prawniczka Daria Lesik śmiała się zbyt głośno na spotkaniach, a potem znikała w archiwum. Kierownik IT, Oskar Telak, unikał kamer, jakby sam był duchem w systemie.
Najtrudniej było obserwować Maksyma. Pojawiał się zawsze tam, gdzie Lena trafiała na ślad. Gdy pytała o fundację, on nagle organizował spotkanie. Gdy próbowała wejść do archiwum, on już tam był. Gdy wychodziła późnym wieczorem, czekał przy windzie z dwoma kubkami kawy.
— Śledzi mnie pan? — zapytała trzeciego dnia.
— Pilnuję, żeby pani nie zrobiła czegoś głupiego.
— To różnica?
— Ogromna. Śledzenie jest z ciekawości. Pilnowanie z troski.
Powinna była odpowiedzieć chłodno. Zamiast tego wzięła kawę. Ich palce zetknęły się na sekundę i Lena poczuła złość: na niego, na siebie, na to, że w świecie dokumentów i kłamstw ciało potrafi zdradzić pierwsze.
Tego samego wieczoru znalazła w archiwum pudełko opisane „Kancelaria — sprawy zamknięte”. W środku były fotografie z dawnych koncertów charytatywnych: chłopcy w białych komżach, kobiety z miasta, sponsorzy. Na jednym zdjęciu rozpoznała Kubę. Stał z boku, chudy i poważny. Obok niego chłopak o ciemnych oczach trzymał rękę na nadgarstku, jakby zasłaniał ranę.
Lena przybliżyła zdjęcie lampką telefonu. Twarz chłopaka była młodsza, ale rysy znała.
Maksym.
Za jej plecami coś zaszeleściło.
— Tego właśnie pani szukała? — zapytał.
Odwróciła się gwałtownie.
— Byłeś tam.
Nie zaprzeczył.
— Wszyscy tam byliśmy.
— Mój brat zniknął po przesłuchaniu. Ty byłeś ostatnim świadkiem.
Maksym pobladł, lecz nie cofnął wzroku.
— Kuba nie zniknął przez to, co powiedziałem.
— Więc przez co?
Drzwi archiwum otworzyły się z hukiem. W progu stała Daria Lesik. Jej uśmiech był ostry jak szkło.
— Jak romantycznie. Dwoje pracowników po godzinach, stara sprawa, ciemne archiwum. Szkoda, że monitoring widzi tylko naruszenie procedur.
Maksym stanął przed Leną.
— Wyjdź, Daria.
— Chętnie. Ale prezeska czeka. A pani, pani Wójcik, właśnie została oficjalnie podejrzana o kradzież dokumentów.
Lena spojrzała na pudełko. Zdjęcie Kuby zniknęło.